Letnie kolonie w Giżycku

Letnie kolonie 2025 w Giżycku

Dzieci i młodzież z Narwi i okolic wraz z ojcem Jarosławem wyruszyły na letnie kolonie do Giżycka. Po dotarciu na miejsce, zakwaterowaniu i obiedzie, pierwszym punktem zwiedzania była Twierdza Boyen, a następnie wypad do Wilkas na basen.

Drugi dzień kolonii upłynął w pięknym słońcu i pogodzie. Rozpoczęliśmy go modlitwą, później śniadanie i wyprawa na żagle. Podzieliliśmy się na dwie grupy, chłopcy kontra dziewczyny i pan kapitan, a każdy kto chciał mógł stanąć za sterami. Ciągnęliśmy liny i stawialiśmy żagle. Łódź chłopców wydawała się lepsza, ale to dziewczyny miały lżejszą łódź, która wyprzedzała chłopaków. Musieli pomagać sobie silnikiem, by nas dogonić. Wiatru nie było zbyt wiele, ale słońce sprawiło, że pięknie się opaliliśmy. Po obiedzie wybraliśmy się jeszcze na miejską plażę w Giżycku, gdzie graliśmy w piłkę w wodzie. Po modlitwach wieczornych w świetlicy odbyła się jeszcze prelekcja na temat Przeciwdziałania uzależnieniom i patologiom społecznym.

Niedzielny dzień rozpoczęliśmy uczestnictwem w Boskiej Liturgii w Monasterze w Wojnowie. Mieliśmy okazję posłuchać pięknego śpiewu sióstr, zaś część młodzieży przystąpiła do Eucharystii. Po nabożeństwie otrzymaliśmy zaproszenie od Matuszki Przełożonej na obiad. Z pełnymi brzuszkami mieliśmy siły by wybrać się na kajaki. Początkowo trasa miała być krótsza, ale tak się młodzieży spodobało wiosłowanie, że popłynęliśmy dalej. Po 3 godzinach pływania kanapki, które rano zrobiła pani Basia, w mig zniknęły, a po powrocie do ośrodka czekała na młodzież jeszcze domowa pizza. Wieczorem uczestnicy kolonii wykonali plakaty ostrzegające przed używkami, a dzień jak zawsze zakończyliśmy modlitwą.

W poniedziałek – to już końcówka kolonii – nie tracąc pędu dzień jak zawsze wypełniony był atrakcjami. Po naszych stałych punktach dnia takich jak modlitwy poranne i śniadanie pojechaliśmy do Parku Linowego Wiewióra. Każdy mógł spróbować swoich sił na trasach o trzech różnych poziomach trudności. Przeszkody naprawdę były trudne, nie ważne na jakiej wysokości były zawieszone 3, 6 czy 8 metrów nad ziemią. Młodzież wspierała się na trasie i dopingowała się wzajemnie. Emocji było co nie miara, bo nawet po drodze pokazywali jak trzęsą się im jeszcze ręce. Była adrenalina i duma, że udało się pokonać tak wiele przeszkód, a część młodzieży gotowa była iść jeszcze raz. Po obiedzie w planie był wyjazd do Mikołajek do na baseny w Hotelu Gołębiewski. Trudno było się zdecydować, gdzie najpierw wskoczyć? Czy do basenu z rwąca rzeką, czy do basenu gdzie o pełnych godzinach robią się fale jak na morzu, a może do basenu z którego można wypłynąć na dwór… Były jeszcze zjeżdżalnie i różnego rodzaju jacuzzi: z morską wodą, borowinowe i jodowo-bromowe. Po godzinie 18 dotarliśmy do ośrodka gdzie znów kolacja i już ostatni raz wspólnie przeczytaliśmy modlitwy wieczorne.

Dziś nasz ostatni wspólny dzień, ostatnie wspólne kolonijne modlitwy i śniadanie, po którym ruszyliśmy do domu. Po drodze zwiedziliśmy Park dzikich zwierząt w Kadzidłowie, gdzie udało nam się zobaczyć łosia, lisa, watahę wilków, sarny, jelenie, żurawie, orły, puszczyki, młode bociany, kozy, owieczki, rysia, wydrę, indyki, pawie i wiele innych zwierząt. Niektóre nawet mogliśmy pogłaskać i nakarmić, bo podchodziły do nas same. W ramach obiadu odwiedziliśmy McDonalda, a w nagrodę za piękne plakaty na temat używek i zdrowego stylu życia o. Jarosław zabrał nas na lody do „Lodziarni u Włodka” i każdy wybrał sobie to na co miał ochotę. Stęsknieni za domem wróciliśmy do Narwi.